Skip to content

50 lat festiwalu w Woodstock

Chęć zarobienia pieniędzy była głównym powodem, dla którego Artie Kornfeld i Michael Lang zapowiedzieli latem sześćdziesiątego dziewiątego roku organizację festiwalu „Music & Art Fair” w wiosce artystycznej Woodstock, oddalonej o dwie godziny jazdy samochodem od Manhattanu. Pod koniec zgromadziły się góry śmieci i długów, ponieważ lub mimo, że przybyło trzy razy więcej ludzi niż pierwotnie się spodziewano. Otoczeni dźwiękami najwyższej klasy uczestnicy festiwalu walczyli z deszczem, którego nikt nie mógł powstrzymać, uprawiali miłość zamiast wojny i palili to, co tylko mogli zmagając się z głodem, ponieważ już drugiego dnia nie było co jeść. Co do tego wydarzenia panuje dziś jednomyślność: trzy dni spędzone na łące farmera Maxa Yasgura okazały się absolutnym spotkaniem na szczycie ery hipisowskiej, za które Joni Mitchell postawił odważnemu rolnikowi muzyczny pomnik.

To przede wszystkim wspaniałe piosenki są tym, co nadal świadczy o tamtych słonecznych marzeniach o przełomie w stylu Sex and Drugs and Rock’n’Roll – w duchu bon motów, że najlepszą rzeczą w rewolucjach są piosenki. Chodzi w nich o miłość i przyjaźń, o pokój, wolność i anarchię, po prostu o dobre uczucia, którym ten zespół – pięćdziesiąt lat później – pragnie oddać hołd. Oczywiście wszyscy chętni będą mogli przyłączyć się do wspólnego śpiewania.